wsiepolskie.pl

Encyklopedia Wsi i Regionów województwo kujawsko-pomorskie / powiat mogileński / gmina Strzelno

  • Znajdź dział

  • Galeria zdjęć
  • Opis i historia wsi
  • Opis ogólny
  • Historia
  • Mieszkańcy, wybitne postacie
  • Instytucje
  • Organizacje
  • Kultura i tradycja regionu
  • Miejsca kultu i martyrologii
  • Rzemiosło i rękodzieło
  • Krajoznawstwo i turystyka
  • Sport
  • Ekologia i ochrona środowiska
  • Działalność rolnicza
  • Działalność pozarolnicza
  • Media
  • Bibliografia, filmy, linki

Markowice

www.markowice.88-320.wsiepolskie.pl

Moderator: Marian Przybylski (Słowianin)

Redakcja: Marian Przybylski

Zostań moderatorem tematycznym

Opis i historia wsi

Raz do roku, Markowice, jedną z niewielkich wsi Kujaw Zachodnich, nawiedzają tysiące pielgrzymów. Przybywają oni tutaj niemalże z całego pogranicza kujawsko-wielkopolskiego, jak również z różnych zakątków kraju by pokłonić się Pani Kujaw Królowej Miłości i Pokoju. Taki bowiem tytuł nadał naszej Kujawskiej Pani Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński. Od lat dla wielbicieli kultu Maryi dniem szczególnym jest pierwsza niedziela lipca. Wówczas to, niebo nad sanktuarium Matki Boskiej Markowickiej przybiera kształt baldachimu osłaniającego największą w tym dniu kujawską świątynię wystawioną na wolnym powietrzu. Ojciec Kazimierz Łabiński, misjonarz Oblat Maryi Niepokalanej, wieloletni proboszcz markowicki i kustosz sanktuarium, miejsce to nazwał Bezcennym Skarbem Ziemi Kujawskiej.
         O bogactwie terenów, na części których rozłożyła się już w odległym średniowieczu ta stara wieś onegdaj mówiono:, Kto ma Markowice, Polanowice i Bożejewice, ten mówi królowi polskiemu amice (mój przyjacielu). Piewca Kujaw Franciszek Beciński tak oto przedstawił w jednym ze swoich wierszy te nasze rodzinne strony:
 
                                               K U J A W Y
 
                                      Równina het!
                                      Precz równina,
                                      rzecz gdzie indziej rzadka,
                                      gdzie poleci oko
                                      nigdzie się nie garbi,
                                      w fałdy nie zagina,
                                      jak stół gładka!
                                      Stwórca był dla niej Łaskawy
                                      i bardzo szczodry,
                                      Ziemia rodzinna to Kujawy!
 
         Dotarcie do Markowic nie nastręcza pielgrzymom zmotoryzowanym większych problemów. Wieś położona jest w przy drodze krajowej nr 25, w połowie odcinka łączącego Strzelno z Inowrocławiem. Droga ta, która została wytyczona już w XVIII w. a zbudowana dopiero w latach 1846 – 1858 , połączyła Poznań z Toruniem. Natomiast piesi i rowerzyści bezpiecznie mogą dostać się ze Strzelna wybierając sobie stary, średniowieczny trakt, w części asfaltowy, w części polny, biegnący tzw. Rośniszczonką w kierunku na Ciechrz. W połowie tej asfaltowej drogi, na lekkim jej łuku, skręcamy w kierunku północno-wschodnim, w trakt polny, którym dostajemy się do południowo-wschodnich rogatek Ciechrza i stamtąd już drogą asfaltową, przez Wymysłowice, docieramy na parking przy Sanktuarium w Markowicach. Po drodze przeprawiamy się przez rynnę pradoliny rzeczki Sławki oraz mijamy las Kobylarz, niewielką leśną enklawę z usytuowanym w niej starym prywatnym cmentarzem ewangelickim, byłych właścicieli markowickich włości.
         Wieś położona jest w północnej części gminy Strzelno i rozciąga się na typowej dla krajobrazu kujawskiego płaskiej jak stół równinie, położonej na wysokościach od 90 do 91,3 m n.p.m. z najwyższym wyniesieniem, wzgórkiem klasztornym, o wysokości 93 m n.p.m. Po stronie północnej Markowice graniczą z sołectwem Niemojewko, na wschodzie z Żernikami i gminą Kruszwica oraz sołectwem Bożejewice. Na południu z sołectwem Żegotki, a na południowym zachodzie z sołectwem Wymysłowice, natomiast od zachodu stykają się przez grunty Kopania z sołectwem Górki. Do każdej z tych miejscowości dojechać możemy z Markowic wygodnymi, lokalnymi drogami asfaltowymi. Jedynie z Żernikami wieś posiada połączenie za pośrednictwem śródpolnej drogi gruntowej, biegnącej wzdłuż byłej linii kolejki buraczanej. Sieć dróg wewnętrznych nadaje Markowicom charakter małomiasteczkowej zabudowy z pseudoryneczkiem, usytuowanym w centralnym punkcie. Dojeżdżając do wsi, już z daleka daje się zauważyć wieżę kościelną z charakterystycznym barokowym hełmem wieńczącym jej szczyt i tonącą w zieleni bryłę zespołu budowli z kościołem i klasztorem, do którego przylega stylowo wkomponowany nowoczesny budynek Niższego Seminarium Duchownego. W niewielkiej odległości za kompleksem sanktuaryjnym w kierunku na Inowrocław, widzimy ogromny opustoszały zespół zabudowań pomajątkowych z parkiem przydworskim, w którym do 1939 r. znajdował się neorenesansowy pałacyk dawnych właścicieli dóbr markowickich, rodziny Wilamowitz-Moellendorff. W skład tego kompleksu wchodzi, także opustoszała obecnie, duża ferma mleczna, wybudowana na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. Usytuowana ona jest tuż za budynkami pomajątkowymi, przy drodze do Górek.
         Po wschodniej stronie drogi do Inowrocławia znajduje się mieszkalna zabudowa z położonym przy niej ciągiem czworaków z początku XX w., a za nimi współczesne bloki i budynki mieszkalne. Wcześniej, na wysokości skrzyżowania w kierunku Górek i Ludziska, po wschodniej stronie drogi do Inowrocławia mijamy budynek młyna wystawionego w latach trzydziestych XX w. Przy wjeździe od strony Strzelna widzimy, powstałe na początku lat osiemdziesiątych XX w., małe osiedle kilkupiętrowych, popegeerowskich bloków mieszkalnych. We wsi znajduje się również kilka gospodarstw indywidualnych, szkoła podstawowa, przedszkole, ośrodek zdrowia, apteka, trzy sklepy spożywczo-przemysłowe, mała gastronomia ze świetlicą oraz boisko do piłki nożnej, na którym rozgrywa mecze drużyna piłkarska Klubu Sportowego Kujawy Markowice. Za szkołą, na wschodnim krańcu wsi, zlokalizowany został cmentarz katolicki, przepięknie utrzymany, z licznymi grobami misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej oraz mieszkańców parafii Markowice.
         Pierwszy oblacki proboszcz parafii markowickiej, ojciec Jan Nawrat (1921 - 1929) nazwał Markowice Kujawską Częstochową. Nazwa ta, chociaż symboliczna, zdaje się przylgnęła do tej miejscowości, a szczególnie do sanktuarium maryjnego i trwa po dzień dzisiejszy. Jak zapisała, prof. Maria Alexandrowicz: Markowice od wieków związane z obyczajem wsi kujawskiej, są jednocześnie ze swoim zespołem klasztornym malowniczym akcentem tutejszego krajobrazu. Takie są też w wierszach urodzonego niedaleko stąd Jana Kasprowicza. Z rodzinnego Szymborza do Markowic chadzał wysadzoną jarzębinami drogą, której wizja żyje w jego poezji.
 
                            Na roztęczone mgławice kadzideł
                            kładą się dźwięki organów,
                            majestatyczne, cudotwórcze dźwięki,
                            i podpływają ku cichej, pokornej,
                            ku nieskalanej, ku skupionej duszy,
                            klęczącej w progu świątyni.
                            Grona jarzębin rumienią się w słońcu
                            prastare lipy szumią hymn pierwotny,
                            przenikający głębinę jestestwa,
                            łan się kołysze, rozłożysty, złoty,
                            w oknach świergocą jaskółki,
                            nad poszeptami pacierzy
                            nieprzeliczonych pątników
                            białe wzlatują gołębie (...)
 
„Moja pieśń wieczorna”
 
         Kasprowicz pisał w 1917 r., że w twórczości jego „wszystkie niemal krajobrazy to wspomnienia Kujaw, częstokroć obracające się w przestrzeni na oko bardzo maleńkiej - Inowrocław, Szymborze, Szarlej, Kruszwica, Mątwy, Tupadły, Markowice”...
         Tym, co od wieków przyciąga mieszkańców Kujaw i pogranicza kujawsko-wielkopolskiego do Markowic jest, cudami słynąca późnogotycka, z około 1470-1480 r., figura Matki Boskiej Markowickiej, Pani Kujaw, Królowej Miłości i Pokoju. To dla Niej zbudowano to przepiękne sanktuarium i chociaż otoczone jest ono murem, zawsze jest otwarte, zarówno dla strudzonego pielgrzyma, jak i przygodnego turysty. Z chwilą przekroczenia bramy, zdaje się, że znaleźliśmy się w baśniowym ogrodzie. Mnogość gatunków drzew, krzewów i kwiatów czyni z tego miejsca swoiste arboretum, pośród którego piętrzy się bryła kościoła, klasztoru i seminarium. Całość pieczołowicie pielęgnowana świadczy o dbałości o to miejsce jego gospodarzy, ojców oblatów. Przy wtórującym śpiewie ptactwa, pielgrzym może znaleźć tu oazę spokoju i skupienia modlitewnego. Mając do dyspozycji kilka hektarów zieleni chciałoby się zostać na dłużej niż tylko na kilka godzin, czy jeden dzień.
Wśród kilkuset polskich sanktuariów maryjnych szczególne miejsce przypada tym, w których znajdują się wizerunki Matki Najświętszej ukoronowane papieskimi koronami. Obecnie w granicach naszego państwa znajduje się blisko 140 takich obrazów i figur maryjnych. Ze źródeł historycznych wynika, że pierwszego aktu koronacji wizerunku maryjnego dokonał w Rzymie w 732 r. papież Grzegorz III. Jednak początek koronacji obrazów i figur Matki Bożej na szerszą skalę przypadł na przełom wieków XVI i XVII. Pierwszym wizerunkiem maryjnym w Polsce, który otrzymał korony papieskie był obraz Matki Bożej Łaskawej znajdujący się obecnie w kościele ojców jezuitów w Warszawie. Uroczystość ta miała miejsce w 1651 r. Kolejno były koronowane wizerunki: Matki Bożej Częstochowskiej (1717 r.), Matki Bożej Kodeńskiej (1723 r.), Matki Bożej Pocieszenia z Sokala, obecnie w Krakowie (1724 r.), Matki Bożej Podkamieńskiej, obecnie we Wrocławiu (1727 r.) i inne. Do końca 1985 r. koronowano na ziemiach polskich 134 obrazy i figury, w tym naszą Matkę Boską Markowicką (1965 r.).
Odwiedzając sanktuaria maryjne rozsiane po całym kraju możemy zauważyć jak różne są oblicza polskich Madonn. Są radosne, uśmiechnięte, są i zatroskane oraz przeniknięte bólem i cierpieniem w obliczu śmierci Syna. Znajdujemy je upodobnione ręką artysty do młodej, pięknej dziewczyny, innym znów razem jest to kobieta o dojrzałych rysach i mądrych oczach. Najczęściej przedstawiana jest z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Markowicka Pani, wyrzeźbiona dłonią artysty w drewnie lipowym, przedstawiona jest w postaci pięknej dziewczęcej postaci Maryi, uderzającej nie tylko świeżością urody, ale także precyzją ukształtowanej twarzy, regularnością rysów, linią brwi, zarysu małych ust, lekko spuszczonymi na oczy powiekami, starannie ułożonymi w rytmiczne fale włosami i dłońmi o długich, szczupłych palcach. To samo dotyczy Dzieciątka Jezus, stanowiącego przykład nie tylko zdrowego niemowlęcia, ale i harmonijnie zbudowanego ciałka, które już wyrasta z okresu naturalnych dysproporcji oraz z pewną dozą idealizmu formowanej krągłej buzi otoczonej drobniutkimi pasemkami włosów. Dzieciątko trzymane na lewej ręce Maryi posiada naturalną i piękną, zarazem wzruszającą, dziecięcą urodę. Obydwie postacie łączy jakby pozorna zabawa, podczas której Dzieciątko wychylając się ku prawej matczynej dłoni, wspiera swą rączkę na jej piersi, w geście pozorującym próbę uchwycenia się berła. Jakiż to ogrom ideowych treści przedstawia markowicka Madonna, który w swym podstawowym wymiarze wiąże się z eksponowaniem udziału Maryi w dziele odkupienia. Ale nie tylko przez boskie macierzyństwo: Maryja występuje tu także jako towarzyszka Chrystusa w jego działaniu prowadzącym do zbawienia. Figura ta jest polichromowana i odziana w srebrną sukienkę, a zaliczyć ją możemy do tzw. Pięknych Madonn, których piętnastowieczny rodowód sięga Śląska.
Rzeźba Matki Boskiej Markowickiej wykonana jest w drewnie lipowym oraz polichromowana. Jej tylna część została przez artystę nieco ścięta i spłaszczona a współcześnie już, zaimpregnowana. Oryginalną, gotycką, jest tylko część górna, której wysokość wynosi około 40 cm do linii talii. Całkowita wysokość rzeźby to 105 cm. Pochodzenie części dolnej datuje się na wiek XVII, czyli na początkowy okres kultu. Zapewne jest to część innej rzeźby z tamtego okresu, lub też specjalnie do niej wykonana. Późniejszego pochodzenia są również metalowe, pozłacane insygnia jak i część szat, które wykonane zostały ze srebrnej blachy. Podstawa, na której ustawiono postać Madonny, jest drewniana o ściętych narożach, polichromowana na kolor ciemnobrunatny. Postać Maryi stoi frontalnie w lekkim kontrapoście o łagodnym wygięciu. Głowa jej nieznacznie zwrócona została w prawą stronę. Korona znajdująca się na głowie jest wykonana z metalu i pozłocona, z lekkim roślinnym wzorem. Włosy otaczają twarz oraz szyję Madonny, opadają swobodnie ciężkimi, falistymi splotami na ramiona i plecy. Dodatkowo głowę pokryto naturalnym włosem. Oryginalne włosy figury są ciemnobrązowe, żłobione w faliste, nieregularne linie, w dwóch symetrycznych pasmach.
Twarz Niepokalanej jest nieco pociągła i spłaszczona, czoło wypukłe, małe oczy i usta. Figura przyodziana została w długą suknię o podwyższonym stanie. Jest ona obcisła w partii torsu, drapowana w pionowe fałdy u dołu. Kuta ze srebrnej blachy nadaje całości pozorny wygląd postaci stojącej. Ramiona przykrywa ściśle przylegający płaszcz, spięty na piersiach, bogato udrapowany wokół prawej, zgiętej w łokciu ręki, z widoczną podszewką i mankietem sukni. Na wysokości talii płaszcz jest udrapowany w trójkątne, zwisające fałdy zebrane na prawym i lewym boku. Płaszcz i dolna cześć sukni wykonane są z blachy srebrnej i ozdobione małymi, czteroramiennymi gwiazdkami. Brzeg płaszcza i dół sukni został pomalowany na wzór złoconej taśmy z wypukłym ornamentem w stylizowane linie. Spod sukni wyłania się do połowy, lewa, polichromowana stopa w buciku.
W prawej ręce Madonna trzyma metalowe pozłacane berło. Lewą ręką trzyma Dzieciątko w postaci siedzącej, obejmując je tak, że cała jej dłoń jest widoczna. Dzieciątko siedzi na przedramieniu, zwrócone frontalnie i nieco wychylone w prawą stronę od głównej osi rzeźby. Prawą rączkę ma złożoną na piersi Madonny na wysokości spięcia płaszcza. W lewej trzyma pozłacane jabłko królewskie z krzyżykiem.
Głowa Dzieciątka pokryta krótkimi i gładkimi włosami, przyozdobiona została również metalową pozłacaną koroną. Postać ta odziana jest w długą, polichromowaną na srebro koszulkę z szerokim kołnierzem o zaokrąglonych rogach. Udrapowana od pasa w trójkątne fałdy, spływa do jego stóp. Widoczne są nagie części obu stóp Dzieciątka.
         Łaskami słynąca figura Matki Boskiej Markowickiej stanowi centrum kultowe tegoż sanktuarium, będące zarazem miejscem szczególnego kultu mieszkańców Kujaw i pogranicza kujawsko-wielkopolskiego. Wokół niego ogniskują różne formy nabożeństw, zwyczajowo śpiewanych pieśni, procesji, pielgrzymek i odpustów. Dzieje markowickiego sanktuarium to także liczne wota składane przez blisko 300 lat w dowód wdzięczności Matce Najświętszej, to wpisy do księgi cudów i łask dokumentujące nadprzyrodzone wydarzenia, to wreszcie odrębnie prowadzona kronika, będąca żywą historią miejscowego Kościoła i dziejów ludu kujawskiego oraz wielkopolskiego. Kult Maryi od blisko 300 lat związany jest nierozdzielnie z dziejami i kulturą tych ziem i jej mieszkańców. Szczególną cześć Markowickiej Pani oddawano w chwilach ciężkich dla narodu. Pod Jej opiekę uciekał się lud w chwilach klęsk żywiołowych i zawirowań politycznych, ufając, że sprawi Ona, iż nadejdą czasy lepsze, wolne od wszelkich katastrof. Dzięki zawierzeniu Maryi przetrwaliśmy lata niewoli pruskiej i zniewolenia totalitarnego (hitleryzm, komunizm). To z Nią przeżywaliśmy długie radosne lata pontyfikatu Papieża Polaka, Jana Pawła II. Rozproszeni po Polsce i świecie pielgrzymujemy do niej z najodleglejszych zakątków, by osobiście oddać Umiłowanej Pani pokłon i cześć.
16 sierpnia 1964 r. w jednym z najsłynniejszych polskich sanktuariów maryjnych w Kalwarii Zebrzydowskiej, Prymas Polski ks. Kardynał Stefan Wyszyński wypowiedział słowa, w orbicie których znalazło się również sanktuarium markowickie, a mianowicie: Jakże jesteśmy szczęśliwi, że właśnie Polska ma tyle ośrodków głębokiej, rzetelnej czci Maryi. Patrzę na sanktuaria maryjne, jak gdyby na wielkie Betlejem, jak na olbrzymie kołyski, rozstawione po całym kraju, gdzie rodzi się Chrystus dla Polski drugiego tysiąclecia. Widzę rzesze zmierzające w pielgrzymim szlaku do sanktuariów maryjnych. Jestem spokojny i powtarzam po laicku: Jeszcze Polska nie zginęła. I powtarzam po Bożemu: Jest Bóg w narodzie, jest Jego Matka..
Przyglądając się życiu tutejszych tradycyjnych społeczności wiejskich zauważamy, że związane ono było zawsze z rytuałem i obrzędem,  regulowane  od wieków kalendarzem obrzędów dorocznych. Oczywiście, w życiu tradycyjnej społeczności wiejskiej znaczenie największe miały zajęcia i prace rolnicze. Nic więc dziwnego, że towarzysząca im obrzędowość agrarna zajmowała miejsce tak istotne w dorocznej obrzędowości ludowej. Oto okazuje się, że najbardziej przełomowymi datami dla obrzędowości rolniczej są święta Matki Bożej. W tradycji markowickiej zachowały się one i są kontynuowane od kilkuset lat, po dzień dzisiejszy. Przypominają nam te dni świąteczne corocznie wydawane kalendarze markowickie, w których znajdujemy zgodnie z cyklem rolniczym: Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny – 21 listopada; Oczyszczenie Najświętszej Maryi Panny, zwane Matką Bożą Gromniczną – 2 lutego; Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie, popularna Matka Boża Roztworna – 25 marca; Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny, tzw. Matka Boża Jagodna – 2 lipca; Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, najbardziej czczona Matka Boża Zielna – 15 sierpnia; Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, niemniej popularna Matka Boża Siewna – 8 września; czy święto Opieki Najświętszej Maryi Panny, inaczej Pokrow – 1 października. Ta ludowa opowieść o udziale Matki Bożej w roku obrzędowym zdaje się utwierdzać nas w wielkiej miłości ludu rolniczego Kujaw i pogranicza do Pani Kujaw Królowej Miłości i Pokoju – Matki Boskiej Markowickiej.
Jak każde sanktuarium, tak i Markowice mają swoje dni szczególne, dni świąteczne, od dawien dawna zwane odpustami. Główny odpust odbywa się zawsze w pierwszą niedzielę lipca ,a kończy w drugą niedzielę lipca, tzw. odpust dla ludzi dotkniętych chorobą. Równie uroczyście obchodzone są odpusty: 19 marca - św. Józefa, 25 marca - Zwiastowanie NMP, 31 maja - Nawiedzenie NMP, 15 sierpnia - Wniebowzięcie NMP, 8 września - Narodzenie NMP, 8 grudnia - Niepokalanego Poczęcia NMP.
Pielgrzymi przybywający do tego świętego miejsca, szczególnie w dni odpustowe ale nie tylko, wyrażali swoją pobożność w postaci konkretnych ofiar, próśb, dziękczynień i adoracji. Ofiarami były datki w naturze oraz pieniądze. Prośby stanowiły liczne intencje, szczególnie mszalne. Objawami dziękczynienia były rozmaite wota w postaci plakietek, ryngrafów czy cennych obrazów. Natomiast adoracja uzewnętrzniała się w kontemplacji tego miejsca świętego, figury Pięknej Madonny i żarliwej modlitwie. Pielgrzymi powracając do domów z sanktuarium markowickiego byli i są napełnieni dobrym słowem oraz „dotykiem” Maryi Panny niosącym cudowny i korzystny wpływ tego świętego miejsca do swych rodzin, miejsc pracy oraz między ludzi. Dlatego też, jej postać towarzyszy tak wytrwale wszystkim naszym poczynaniom.
Podobnie jak inne miejscowości gminy Strzelno, tak i Markowice mają miejsca urokliwe, do których przylgnęły stare nazwy. Kilkaset metrów za wsią, przy drodze do Inowrocławia, znajduje się maleńki lasek, w przeszłości integralna  część  parku przydworskiego. Pełnił on funkcję rekreacyjną dla właścicieli dominium markowickiego i ich gości. Przez lasek ten przebiegał sztucznie zbudowany strumyk, który swój bieg kończył w stawie. Znajdowała się tu również bażanciarnia. Do dzisiaj mieszkańcy Markowic na określenie tego miejsca używają słowa Kampel. Stanowi ono spolszczoną wersję niemieckiego wyrazu ‘kampieren’, który oznacza tyle samo, co „obozowanie pod gołym niebem”. W połowie XIX w. przylgnęły do niektórych miejsc nazwy, których dzisiaj nikt nie używa. Były tu miejsca zwane: Bielawy, rola nazywana Brząkiew - zapożyczona od ziela ‘brzęk’ porastającego to pole, rów Słuys i nizina Mokraźne.
         Ale szczególnymi miejscami w pejzażu markowickim, napotykanymi przez pielgrzymów są te, w których znajdujemy wiele przydrożnych znaków wiary. Wjeżdżając od strony Strzelna widzimy na skraju wsi, w kępie drzew przepiękną figurę Piety. Gruba warstwa okrywającej ją farby świadczy o wieku posągu Bolesnej Matki. Jak dowiadujemy się z fragmentu inskrypcji, wykutej na czarnej marmurowej tablicy wmurowanej w cokół, figura ta została ufundowana przez rodzinę Jaskólskich 1 sierpnia 1903 r. Głowa tego rodu, Józef Jaskólski, był właścicielem ziemskim i posiadał w Markowicach majątek o powierzchni 140 ha, a w okresie międzywojennym 161 ha i młyn. Funkcjonował on obok ośmiokrotnie większego majątku Clausa von Heydebrecka - 1.315 ha. Większą część tablicy z figury Piety pokrywają słowa modlitwy:
 
                            Bolesna Matko Jezusa Miłego.
                            Na twojem łonie spoczywającego.
                            Do Ciebie wszyscy serdecznie wzdychamy.
                            Prosiem Cię Panno przyczyń się za nami.
 
         W stanie pierwotnym figura przetrwała do września 1939 r., do chwili zajęcia Markowic przez okupanta hitlerowskiego. Szczęśliwym zbiegiem mieszkańcy wsi ukryli Pietę i tablicę w bezpiecznym miejscu, po czym wiosną 1945 r. odbudowali zniszczony cokół, umieszczając na nim ocaloną rzeźbę i tablicę inskrypcyjną. Pieta została wykonana w technice odlewu i przedstawia siedzącą Maryję z rysującym się na jej twarzy ogromnym bólem. Na kolanach i na jej dłoniach spoczywa zdjęte z Krzyża ciało Jezusa, które zdaje się znajdować w wiecznym matczynym utuleniu. U zwisających stóp Ukrzyżowanego leży korona cierniowa, symbol męki Pańskiej.
         Niemalże w centrum wsi, przy wjeździe do byłego majątku Wilamowitzów-Moellendorff, po lewej stronie łuku drogowego traktu do Inowrocławia, tuż przy skraju dawnego parku przydworskiego wystawiona została kapliczka, blisko 4,5 m wysoka, we wnęce, której znajduje się naturalnej wielkości figura Najświętszego Serca Pana Jezusa. Z tabliczki umieszczonej na tylnej ścianie kapliczki dowiadujemy się, iż zbudowana została ona w 1948 r. zapewne przez dwójkę murarzy, którzy pozostawili po sobie inicjały „W. M.” i „J. O.” Jest ona świadectwem wdzięczności,  mieszkańców Markowic wobec Matki Boskiej Markowickiej, Opiekunki Kujawskiej Ziemi, za cud uratowania przed egzekucją, którą przygotowali żołnierze niemieccy, po zajęciu wsi 12 września 1939 r. Wówczas to, miano rozstrzelać 126 niepokornych mężczyzn, których ustawiono już przed plutonem egzekucyjnym, jednakże żarliwe modły do Pani Kujaw spowodowały, że niemal w ostatniej chwili odwołano egzekucję. Tłem dla figury Najświętszego Serca Pana Jezusa są pozostałości starodrzewia parkowego m. in. dębowego, a otoczona jest ona po bokach sześcioma kilkudziesięcioletnimi brzozami i betonowym płotem z ażurowymi tralkami. Około 1 km za Markowicami w kierunku na Górki znajduje się najmłodsza, wystawiona na wysokim na blisko 2,8 m, cokole, w sierpniu 1991 r., figura będąca kopią cudownej Matki Boskiej Markowickiej. Ufundowali ją pielgrzymi pakoscy, którzy tą drogą od dziesiątek lat, corocznie, w pierwszą niedzielę lipca przybywają by pokłonić się Pani Kujaw Królowej Miłości i Pokoju. Tłem dla tej figury jest kępa dziko rosnących wysokich krzewów, bielą kwitnących wczesną wiosną. Czwartym znakiem wiary jest kapliczka zlokalizowana obecnie w narożniku północno-zachodnim ogrodu klasztornego. Została ona wybudowana w 1919 r. jako wotum dziękczynne zakończenia I wojny światowej i zwycięstwa powstania wielkopolskiego. Poświęcona została św. Józefowi i została wystawiona przy drodze łączącej Wymysłowice z Niemojewkiem. Jednakże tuż przed wybuchem II wojny światowej ten odcinek drogi został zlikwidowany przez jego zaoranie, co uratowało figurę przed jej zniszczeniem przez okupanta. Dowodem na pierwotne usytuowanie tego znaku wiary jest krzyż wieńczący kapliczkę, zwrócony właśnie w kierunku pola i byłej drogi.
         Zachowała się po dzień dzisiejszy anegdota czy może przekaz, pełen demonicznej treści, który zasłyszany został w niedalekim Sławsku Górnym, a opowiadany był jeszcze na początku lat sześćdziesiątych. W nim mowa jest o figurze markowickiej, zapewne Piecie. Dowiadujemy się , że w Markowicach tyle ciotów było, iż co rusz to figle różne czyniły, jedna z nich kurz na drodze podnosiła, ta ciota już umarła, ale kiedyś, jeszcze przed swoją śmiercią, podrzucała pierzynę, z diabłem coś trzymała, a jak Hitlery popsuły boże męki i po wojnie mieszkańcy zaś chcieli na tym samym miejscu te figurę postawić, a było to wówczas jak ta ciota umarła to przyszła tu wywiercić się. Była 11 godzina i tak coś się wierciło, że większość mieszkańców ogień na tym miejscu widziała. Opowiadająca tę anegdotę, na końcu dodała: A może tam pieniędzy są. Podobne opowieści zachowały się w wielu miejscowościach naszej gminy.